Galeria Camelot & Galeria Fundacji Imago Mundi, ul. Św. Tomasz 17 czynne 9.05–1.06 WT-ND: 12:00–18:00
Składające się na wystawę zdjęcia wykonane zostały przez Odermatta w trakcie jego długoletniej pracy w policji. Będąc oficerem miał on wyjątkową szansę realizować się jako fotograf dokumentując samochody, które uległy wypadkom drogowym. Tworzenie wizualnych raportów ukształtowało Odermatta jako fotografa dążącego do maksymalnego zobiektywizowania ujmowanego obrazu – jego zdjęcia charakteryzuje sterylność i koncentracja na detalu, a także próba wiernego oddania materialnych uszkodzeń. Ich przekaz ma charakter informacyjny, sam autor staje się niemal przeźroczysty. Kontakt z fotografiami z cyklu Karambolage rodzi pytania, w jaki sposób w tych obrazach przejawia się dążenie do obiektywizacji spojrzenia, jakim efektem wizualnym owocuje gest świadomego wycofania się autora?
Życiorys Odermatta (urodzonego w 1925 roku w Oberdorf w Szwajcarii) nie obfituje w wiele wydarzeń. W 1948 roku rozpoczął on trwającą ponad czterdzieści lat pracę w policji w szwajcarskim kantonie Niewalden. Jako emerytowany szef policji drogowej mieszka obecnie w Stans w Szwajcarii. Oprócz cylku Karambolage jest autorem cykli zdjęć przedstawiających spokojne, harmonijne życie jego współrodaków (In zivil, Im Dienst, Meine Welt).
Na zdjęciach z cyklu Karambolage widnieją różnego kalibru wypadki samochodowe – kraksy, stłuczki, karambole. Ich główni bohaterowie (volkswageny, audi, ople, auta osobowe i ciężarówki) ustawieni w różnych konfiguracjach zapełniają kadry wyznaczając kompozycje poszczególnych prac, jednocześnie tworząc rytm całej serii. Pogruchotane pojazdy, umiejscowione w budzącym skojarzenia z sielskością i spokojem szwajcarskim krajobrazie, wywołują wrażenie dziwaczności i nieprzystawalności. Zmienione pod wpływem kolizji w zniekształconą masę żelastwa są nieruchome i porzucone. Fotografie te tchną bezruchem, który może wzbudzać niepokój. Brakuje tu wszystkiego, co kojarzy się z wypadkiem samochodowym: chaotycznego ruchu, kłębów dymu, śladów krwi czy chociażby ofiar.
Ennetburger, 1955, Stanstad, 1958, – nazwa miejscowości i roczna data są jedynymi, niezwykle rzeczowymi informacjami podsuwanymi przez tytuły zdjęć. Pretendują one do bycia czystą reprezentacją, pozbywają się balastu dodatkowych sensów, mogących zakłócić informacyjny przekaz Sam autor nie stara się niczego skomentować, nie wyraża żadnych sądów na temat zaistniałego zdarzenia. Usytuowanie obiektów w kadrze podyktowane jest przez przypadek - kolizje na drogach uwydatniają obecny w życiu element akcydentalny. Jednak samego Odermatta nie interesuje zagłębianie się w tę kategorię, ustosunkowanie się do niej. Wszystko podporządkowane jest rejestracji. Pozostaje jednak pytanie, w jaki sposób w tych zdjęciach objawia się element subiektywny. Wydaje się, że jest on ograniczony wyłącznie do chwili wykonania zdjęcia, obrania określonej pozycji w stosunku do fotografowanego obiektu, delikatnego wyważenia między przypadkowością a ściśle określonymi regułami, pozwalającymi na zarejestrowanie ultradokumentalnego obrazu.
Jeżeli w nielicznych zdjęciach Odermatta można dopatrzyć się dodatkowego znaczenia, rodzaju ironicznego komentarza, to okazuje się, że nie mieści się ono w intencji autora, jest wynikiem znów przypadkowego zestawienia obiektów. Z fotografii wyziera semantyczna pustka, są one w pewien sposób oczywiste. Dostarczają komunikatu: to są po prostu samochody, nie ma tu nic więcej. Jeżeli zobaczyłeś coś innego, to TO nie istnieje.