"Projekt fotograficzny
Mit utraconej seksualności zgłębia problem seksualności starzejącego się ciała. Analizuję w nim – a zarazem kwestionuję – ideologiczną otoczkę związaną z seksualnością i strach przed przemijalnością ciała, jakie funkcjonują w naszym społeczeństwie. Starałam się podejść do tematu w sposób pełen wrażliwości, intymny; dążyłam do stworzenia estetyki nie ciążącej w stronę sensacji i szanującej integralność i prywatność portretowanych.
Mimo, że społeczeństwo, w którym żyjemy jest coraz bardziej otwarte, seks i starość nadal są tematmi tabu i wypierane są ze świadomości. Kiedy osiągamy pewien wiek, zostajemy zaliczeni do kategorii istot aseksualnych. Miłość i seks to aktywności zarówno psychiczne jak i fizycznymi, dlatego też powinny pozostać zdrową alternatywą, a nawet istotną częścią życia, w późnym wieku podobnie jak w młodości.
Pomysł tego projektu pojawił się w okresie, kiedy opiekując się osobami starszymi zrozumiałam, że intymność i zmysłowość to bardzo osobiste i indywidualne kwestie. Wszyscy mamy swoje namiętności i pragnienia, które trwają w nas aż do śmierci. Będąc pielęgniarką miałam sposobność wszechstronnego obcowania z ludźmi w wieku od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu lat. Doświadczenie to było nieocenioną pomocą, gdyż dzięki niemu zobaczyłam, jak wyglądają późne lata życia. Przygotowało mnie to jako artystkę, by rzucić wizualne wyzwanie mitom, jakie towarzyszą seksowi osób w podeszłym wieku.
Dzięki takiemu a nie innemu zestawieniu prac w projekcie
Mit utraconej seksualności charakterystyczne niekiedy dla starego ciała uspokojenie przenikać może na inne poziomy: przedstawienie fotograficzne graniczy z ikoną. W odczytywaniu całości istotną rolę odgrywa jednak wizualna struktura poszczególnych fotografii. Ciasne kadry sprawiają, że spokojne obrazy stają cię bardziej intensywne i momentami dezorientujące dla odbiorcy. Dlatego też obserwator jest zaintrygowany wymową oglądanego przedstawienia, jednocześnie zaś zmuszony do przemyślenia znaczeń zawartych na marginesie każdej z prac." - Karen Brett